sobota, 17 marca 2018

Beztytulnie

Nic się nie składa w żadną całość.
W takich okresach życia
dzień składa się z nanomomentów
i mikrochwil.
Człowiek myśli sekundami,
co chwilę balansuje między
pokorą, zadumą, akceptacją,
a wyparciem...
Na chwilę odrywa się od myśli,
po to, żeby za chwilę
ciało samo przypomniało
o napięciu...
Z Brazylii przyleciał Brat.
Na 3 tygodnie.
Zdecydował nagle, tuż po śmierci babci,
nie przeczuwając, że przyleci
na trudny czas gaśnięcia cioci.
Dziś dolatują nasi włoscy przyjaciele.
W niedzielę ósme urodziny Młodszej.
Mąż wybronił się argumentami
i znalazł dowody.
Przy okazji znowu wygarnął mi,
że mieszka z wariatką
i prędzej czy później się ze mną rozwiedzie.
Ale nie teraz.
Bo dzieci.
Każdy ma swój krzyż.
On ma mnie.
Tak powiedział.
Zapisuję, bo to bardzo przykre,
ale chcę pamiętać.
Scenariusz się znowu powtórzył.
Wyszło od moich wątpliwości,
a skończyło się na błagalnym przepraszaniu go o wybaczenie.
Tym razem jakoś jednak krócej.
Nie chce mi się na siłę
wracać do sielskości.
Niech sobie ta szorstkość w nim trochę pokiełkuje.
Może stopnieje gdzieś razem z tych cholernym marcowym zimnem.
Tym czasem schłudłam 5 kilo.
W torbie mam wodę z Lourdes,
którą na wczorajszym koncerie charytatywnym
podarowała mi Baśka.
Chwytam się wszystkiego.
Dzwoniłam do sklepu z olejkami z konopii.
Szukamy czegoś na uśmierzenie bólu,
bo paracetamol podwyższa ciśnienie krwi,
a to zwiększa obrzęki w mózgu.
W czwartek,
kiedy przywieźli ciocię do nas karetką z Radomia,
po raz pierwszy,
patrząc na nie trzy,
trzy siostry,
z których jedna trzymała półprzytomną głowę,
a druga poiła półprzytomne usta siemieniem lnianym,
po raz pierwszy zobaczyłam zbliżającą się agonię.
Spojrzałam na nie
i zobaczyłam pietę.
Byłam nad powdziw spokojna.
Właściwie wszyscy są spokojni.
Nie ma szlochów.
Nie ma niedowierzania.
Nie ma żadnego pytania dlaczego.
Jest jakieś mistyczne pogodzenie się.
Tylko wszyscyśmy trochę pochudli
i mamy lekko zaczerwienione kąciki oczu.
Jest cisza i spokój....





3 komentarze:

  1. Nie wiem nawet co napisać.
    Tak mi przykro.
    Nie wiem co jest przyczyną tych przykrych słów męża do Ciebie, ale znam to, możemy łączyć się w bólu.
    Ciocia - bardzo mi przykro. Pamiętam jak kopnął dziadek mojego męża - już nikt nie był w stanie mu pomóc.
    Wszystkiego najlepszego dla Młodszej - dzisiaj jej urodziny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Jezu... Miało być *jak konał dziadek - telefon mi figle robi i to w takim momencie. Przepraszam

      Usuń