sobota, 23 grudnia 2017



Dzieje się wiele.
W tym grudniu.
Eh.
Bliski znajomy rodziny dostał 7 lat i bańkę grzywny.
Działamy. Podtrzymujemy na duchu. Polecamy znajomego adwokata. Oby.
Przypadkowo wpadłam na bliską mi osobę
na wieczornym spacerze
nie z mężem. Głupio tak.
Właścicielka trzech filii potrzebuje zmian w swoim życiu
i powoli sprzedaje placówki.
Szykują się zmiany i w moim życiu zawodowym. Nareszcie.
Znajomy deweloper wczoraj przez płot przekazał nam dowód wdzięczności
za polecenie innemu znajomemu, który ostatecznie coś tam u niego kupił. Miło.
Egzaminy pozdawane.
Kolędy na jasełkach wygrane.
I na skrzypcach i wiolonczeli.
I klapie.
Dwa kilo na plusie. Bywa.
Okna brudne. Umyję na wiosnę.
Wigilia pod Warszawą. Ważne, że w komplecie. Z ciocią lepiej. Dużo.
Potem może kilka dni na Mokotowie u Hu i Wa,
bo Starsza chce koniecznie Muzeum Powstania Warszawskiego zobaczyć. Warto.
Byłam na jodze. Nowe miejsce. Miło. Znowu osoba z przeszłości. Może zacznę wreszcie tę przygodę. Bez zobowiązań.
Przechodzę na smartfona. Z dystansem i nieufnością.
Zawsze mogę oddać do komisu. Zawsze.
I tak leci.
Wśród zamieci....

Wesołych....


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz