niedziela, 4 czerwca 2017

Cel-pal


Od czwartku celebrujemy.
Dzień Dziecka.
Ich i mojego wewnętrznego dziecka,
które nieprzerwanie, im jestem starsza
ciekawieje.

W piątek
Starsza zagrała koncertowo koncert,
i gdyby nie wykolejona intonacyjnie etiuda,
jestem pewna, że dostałaby piękną piątkę.
Ale piątka lub jej brak nie są tu w ogóle istotne.
Istotny jest progres.
Olbrzymi krok do przodu.
Dźwiękowy, intonacyjny, skupieniowy
i ogólnie podejściowy do tematu instrumentu,

W piątek też
Młodsza miała pierwszą część wstępnego na skrzypce.

W piątek też
poprowadziłam swoje pierwsze
warsztaty dla dojrzałych kobiet
z elementami muzykoterapii,
albo bardziej dramaterapii.

Wczoraj rodzinnie w teatrze,
a wieczornie na katowickim deptaku,
choć japońskie żarcie o 22.00
to już jednak była przesada,
nawet dla półpołudniowej rodziny.

Dziś katowickie ASP i warsztaty
jakieśtam, co mało istotne,
istotne jest
wystawianie dzieci na sztukę,
przestrzenie,
pokazywanie, że jest świat
realnie piękny,
albo i mniej piękny, ale realny....

W czerwcu,
kiedy już spada ciśnienie,
chce mi się bardziej miasta.
Podświadomie czuję,
że zbliża się dwumiesięczny plener.
A ciepłe polskie miasta
są genialne....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz