środa, 3 maja 2017

T i m e

06:48
Kawa. O wiele bardziej przezroczysta niż dotąd.
Nogi na wyklinowym krześle
uniesione w górze.
3 maja.
Mamy wolne.
Będziemy dziś rozmawiać.
O kolejnej ważnej decyzji.
Czy ma się zwolnić, czy nie.
Jeśli tak, to od kiedy.
Co potem?
Rozumiem go.
Popieram.
Wiem, co to znaczy mieć kulę w gardlę.
On twierdzi, że to ziemniak,
Ja wyczuwałam swego czasu tylko jajko.
Wsiorawno.
Damy sobie znowu czas.
Nic nas nie goni.
Nie wkopaliśmy się się na szczęście w żadne kredyty.
Własnie po to, żeby nie stać się niewolnikami
i móc decydować, kiedy w tchawicy robi się wąsko...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz