poniedziałek, 22 maja 2017

Stan dobry

Nie wiem jak to bliżej nazwać.
Ten ogólny dobrostan.
Pomimo tych wielu złych rzeczy, które
gdzieś cały czas się panoszą.
Jestem wolna.
Decyduję o własnym życiu,
pracy, wykształceniu.
Mam czas na odespanie
podyplomówki
połączonej z nocą muzeów.
Zasypiam jak dziecko na kanapie
wsłuchana w śpiew ptaków
i jakieś dziwne
kwikanie bażanta
za miedzą.
Starsza na wycieczce
w Bieszczadach.
Młodsza w szkole.
Praca za chwilę,
ale tylko tak jak lubię.
Kilka zajęć.
Bez masówki.
Bez 'do wieczora, bo mam ciężki projekt'.
Wiem,
pracowałam na to całe dotychczasowe życie.
Ale to piękne, kochać swoje życie
i samej sobie go czasem pozazdrościć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz