poniedziałek, 8 maja 2017

Hand made life

W lodówce orzeźwiający zakwas buraczany.
Hand made.
Przy kuchennym oknie, w dużym słoju
dopiero co zasypane cukrem świeże pędy sosny.
Na drewnianym blacie kilka słoiczków
syropu z mniszka lekarskiego
czeka na opisanie.
Na drewnianym stoliczku przy oknie
prężnie wygina się w kierunku słońca rzeżucha,
a obok niej w słoiczku z kamyczkami na dnie
kolendra z zeszłorocznych, skrupulatnie zbieranych ziaren.
Bazylia się trochę wstydzi.
W pokoju 'do ćwiczeń' sześćdziesiąt siewek pomidorków koktajlowych
zerka na mnie co rano i błagalnie prosi o spryskanie.
Na werandzie wysiany szpinak i różne rodzaje sałaty.
W białym kredensie zeszłoroczne zapasy suchego rumianku,
pietruchy, syropy z kwiatu bzu.
Owoce bzu się już pokończyły, bo piliśmy je w herbatce całą zimę,
czyli w sumie do niedawna.
Porozsadzałam też pelargonie i w tym roku
wszystkie doniczki są z moich małych roślinek.

Dobrze, że mieszkam w miasteczku na wsi....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz