sobota, 19 listopada 2016

Dream team







































Sześć spotkań za nami. Już.
Nic spkektakularnego.
Kilka dojrzałych kobiet.
Czasem z dziećmi, zaplątanymi z boku
w karimaty i piłki.
Czasem bez.
Nie zawsze w formie.
Czasem z wirusem pukającym do okna.
Albo ze złym humorem.
Albo zmęczeniem.
Zawsze z wypiekami 'po'.
I zawsze z pytaniem 'to co... za tydzień się widzimy?'.
Realizuję moje kolejne wielkie marzenie.
Tańczę i uczę tańczyć.
A w zasadzie nie tyle tańczyć, co świadomie się poruszać.
Po swojemu.
Na swój sposób.
Bo nie każdy musi umieć i chcieć
robić wygibasy.
Ale prawie każdy chciałby....

2 komentarze: