czwartek, 30 czerwca 2016

Snaplife



Nie mam snapchata,
Ani instagrama.
Dopiero kilka tygodni temu reaktywowałam po 3 latach fb.
Pinterest też gdzieś zarasta kurzem.
Ale coś nie coś o snapchacie słyszałam.
I tak sobie myślę,
że moje życie to taki snaplife.
Chwile... momenty....
Jestem wtedy kiedy jestem.
Ale często mnie nie ma.
Nie ma w nim nieproduktywnego,
przysłowiowego 'pierdzenia' w stołek.
Moja chwila zastoju to poranna kawa.
I choć tyłek siedzi na krześle, a ręka podtrzymuje filiżankę,
to głowa chyba najbardziej wtedy tworzy
misterną mapę myśli.
Od przechowywania myśli, jak zawsze
zwalnie mnie mały notesik,
taki co to mieści się w małej torebce.
Zgodnie z moją zasadą, że myśli przelane na papier
uwierają mnie znacznie mniej!

Rano wydzwaniam,
rozmawiam,
planuję, zarysowuję, płacę rachunki,
sprawdzam...
Potem zamykam klapę komputera
i mnie nie ma.
Całymi godzinami.
Mój stupidphone może i ma internet,
ale służy tylko do gadania,
czasem krótkiego smsa w stylu 'ok'.
Na wakacje szykuję mapy.
To lato zapowiada się bardzo terenowo.
Od Bieszczad po Sopot,
przez Poznań i Warszawę.
Ja i moje córy.
Z mężem z doskoku.
Mam zarys.
Bez presjii.
Jak co roku chcę po prostu z nimi po_być.
Wyruszam jutro.
Wszystkim Wam udanego lata życzę!
Kasia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz