środa, 29 czerwca 2016

Pani od muzyki

Zaczynam wakacje.
Oficjalnie.
Od dziś.
Teraz.
Wczorajszy 2,5-godzinny występ w teatrze
to było takie zwieńczenie tego roku.
Byłam panią od muzyki,
trochę panią od angielskiego,
trochę panią od włoskiego,
przez chwilę byłam też Grufołakiem,
byłam łącznikiem między sceną a szatniami,
a kiedy dzieci miały opóźnienie wskakiwałam na scenę,
zdejmowałam czarne szpilki
i uczylam rodziców układu do finałowej zumby.

Trzy lata.
Trzy lata minęły od powrotu z Włoch.
Zdecydowanie to jest na ten moment
moja bajka.
W głowie mam jeszcze kilka marzeń
i zarysów.
Ale dzisiaj jestem 'panią od muzyki'
i jest mi z tym bardzo bardzo dobrze.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz