środa, 1 czerwca 2016

Dzień Dziecka







































Były lody.
Takie prawdziwe, rzemieślniczne.
Była wyczekiwana sztaluga
i torebeczka i getry i bluzeczka z koliberkami.

A rano,
po telefonie mamy z życzeniami,
oddzwoniłam do niej
i podziękowałam
za to wewnętrzne dziecko,
które jest we mnie,
które właśnie truchta i jest tak niesamowicie szczęśliwe
z każdej napotkanej kwitnącej dzikiej róży,
z każdego cienia
na parnym polu,
z każdej pachnącej akacji
i z każdego oszałamiającego jaśminu....

Potem zrobiłam sobie mały dzień dziecka,
który jutro
ponownie szczęśliwa
po pachy
z wielką frajdą
po prostu wybiegam....
Szszszszsz............

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz