wtorek, 3 maja 2016

Sceny wybrane

Jestem jak w jakimś transie.
Czwarty dzień zamknięta ze zdrowo-chorymi dziewczynami w domu.
Majówka w pełni.
A my?
A my oglądałyśmy w tych dniach 4-godzinnego King Konga
i wczoraj Titanica.
Oba ponad trzygodzinne i prawie do północy.
Wreszcie.
Obiecywałam to Starszej już od dawna.
Dowiozłam, w nagrodę za dzielnie co-dzien-ne uczenie się,
ćwiczenie i nadrabianie zaległości wszelakich -
obiecane żarcie z maka.
Spłakałyśmy się strasznie.
Wszystkie trzy wtulone w siebie
i splecione ramionami.
Każda o inną scenę,
ja o małżeństwo, które postanawia zatonąć w objęciach
na małżeńśkim łożu,
Starsza o kapitana statku, który staje w swojej kabinie za sterem,
a Młodsza o wczorajszą małpkę, bo jej się nagle przypomniało...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz