niedziela, 10 kwietnia 2016

Życiowe korty







































Trochę się ostatnio mijaliśmy.
Tak bywa.
On tu, ja tu.
A pomimo tego
osobno.
Gdybym miała dyszkę mniej,
pewnie bym uciekała
wieczorami
na samotne wypady ze znajonymi.
Z dyszką więcej
uciekałam pod kołdrę Młodszej....

I wczoraj
nieoczekiwanie,
trochę z powodu pogody,
trochę z powodu much w nosie
i sobotniego naburmuszenia
On zaproponował Spodek
i WTA Katowice Open.
Bo zawsze marzył.
A nigdy nie był.
I poszliśmy.
Rodzinnie.
I siedzieliśmy tam do wieczora.
Patrząc, tupiąc, machając, goniąc do autografów....
Dzieci do babci odjechały bez majtek na zmianę,
bo nikt nie przypuszczał,
że tak długo tam zalegniemy,

Nie był to mój NOSPR.
A jego SPODEK.
Na chwilę tylko zmieniliśmy codzienny mrówczy
rutynowy tor
i znów mieliśmy ochotę na małżeńskiego debla....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz