środa, 23 marca 2016

18 marca...

Przygwoździć się do tej chwili.
Zakotwiczyć się w tym momencie.
Podeprzeć hałasem dochodzącym z zewnątrz.
Zatopić twarz w słońcu.
Zatrzymać czas.
Dziś chciałabym.
Jak nigdy.

____________
Od tygodnia żyjemy w strachu.
Od tygodnia,
od tej pamiętnej kolacji urodzinowo-imieninowej,
od 18 marca...
zamartwiam się o Tatę.
O Tatusia.
Miało być tak miło.
Kolacja u nas.
6 urodziny Młodszej.
Imieniny ''dziadzia''.
I to puszczone mimochodem 'a bo dziadkowi wyszło jakieś złe zdjęcie'.
Dopytuję.
Indaguję.
I to jego sobotnie 'ja już czekam na wyrok'
przy sadzeniu bratków.
Od tygodnia jestem szara.
Bezbarwna.
Nie liczę na pocieszanie,
Wiem, że jutrzejsze wizyty mogą na zawsze zmienić
nasze dotychczasowe życie.

Idę pod prysznic.
Popłakać....

2 komentarze: