sobota, 16 stycznia 2016

Viaggi

Sobotnie poranki skłaniają mnie często do sentymentalnych blogowych wycieczek.
Klikam kolejno na styczeń 2011, 2012, 2013, 2014 i wreszcie 2015.
Czytam i nabieram pokory.
Pochylam się nad własnymi porażkami.
Z perspektywy cieplutkiego salonu
podziwiam wszystkie nasze decyzje o zmianach.
Odświeżam to, co niewątpliwie
dawno by umknęło w tym przebodźcowanym świecie.
Jest dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz