środa, 2 grudnia 2015

Recap...

























Nie piszę.
Wróć.
Piszę mniej.
Tej jesieni wzięłam za rogi kilka tematów.
Kardiolog na moje wieczorne hercklekoty.
Naczyniowiec na mojego żylaka.
Usg piersi i cytologia to już niemal powakacyjna tradycja.
Usunięta niepotrzebna druga ósemka.
W kolejce czeka trzecia.
Czwartej radzą nie dotykać.
Po zmianie szkoły podstawowej
wróciły u Starszej niefajne nawyki z okresu wczesnodziecięcego.
Wylądowałyśmy u psychologa.
Ja i ona.
Zaczęłyśmy również diagnozę w poradni ped-psych.
Choć zawsze byłam przeciwko różnego rodzaju orzeczeniom,
żeby nie stygmatyzować, nie ograniczać, nie machać ręką,
tak teraz widzę, że musimy pociągnąć pewne tematy do końca.
Ryzyka dysleksji się spodziewałam.
Znam dobrze moje dziecko.
Widzę jak pracuje w szkole, bo zeszyty przeglądam codziennie,
Wiem jak pracuje w domu, bo to ja z nią jestem i ja jej pomagam.
Tematów z kategorii problemów sensorycznych też się spodziewałam,
bo już kiedyś byłam na diagnozie SI. Wtedy było ok.
To, że ma deficyty koncentracji to jakby dla mnie oczywiste,
Doszedł temat problemu z ewentualnym przetwarzaniem słuchowym.
Być może brak dominującego języka w domu w okresie kształtowania się schematów
i pierwowzorów w mózgu.
Ja jednak jestem bardzo podbudowana.
Starszej zaczęło zależeć. Zaczęło się chcieć pracować.
Lekcje odrabia chętnie.
Sterczy nad nimi do późna.
Ja sprawdzam.
Biegam po schodach tam i z powrotem, bo 'mamuś, skończyłam',
'mamuś, nie rozumiem','mamuś, śprawdź".
Młodsza cierpliwie w pokoiku kaligrafuje literki,
gra sama w szachy, albo rysuje pięciolinie....

Ja robię podchody do CAE, bo prawo się zmieniło,
i z moimi studiami, żeby uczyć angielskiego dwulatki
za przeproszeniem robiące jeszcze w majtki
i nie mówiące nawet 'mama'
muszę mieć certyfikat na poziomie minium biegłym....

.....................

tutto qua....
tylko tyle, aż tyle....

4 komentarze:

  1. Co to znaczy: brak dominujacego jezyka w domu...? U rodzin dwujezycznych nie ma zazwyczaj dominujacego jezyka w domu. Poza tym w czym problem?

    OdpowiedzUsuń
  2. brak koncentracji, nadmierna ruchliwość (bujanie się przy stole - czyt, problemy sensoryczne), byki ortograficze, ryzyko dysgrafii,
    A dla mnie czyli matki, zaznaczam, że absolutnie nie zamiatam problemów pod dywan, to definitywnie brak gotowości szkolnej i moja 9-latka nie ogarnia...choć bardzo się stara/MY...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale czy to ma cos z jezykami jakich uzywa sie sie w domu...? Kasiu nie daj sobie czegos takiego wmowic. To dawne i nieprawdziwe zdanie niektorych psychologow. Zajrzyj prosze do grupy na FB Raising Bilingual/Multilingual Children. Moj syn mial podobne problemy, byl zd8agnozowany z ADD i dyspraksja. Po odpowiednich zajeciach w szkole i z terapeutka zajeciowa problem zostal rozwiazany. Plus syn jest kompletnie dwujezyczny :). Pozdrawiam! Jesli chcesz napisz na priva.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale czy to ma cos z jezykami jakich uzywa sie sie w domu...? Kasiu nie daj sobie czegos takiego wmowic. To dawne i nieprawdziwe zdanie niektorych psychologow. Zajrzyj prosze do grupy na FB Raising Bilingual/Multilingual Children. Moj syn mial podobne problemy, byl zd8agnozowany z ADD i dyspraksja. Po odpowiednich zajeciach w szkole i z terapeutka zajeciowa problem zostal rozwiazany. Plus syn jest kompletnie dwujezyczny :). Pozdrawiam! Jesli chcesz napisz na priva.

    OdpowiedzUsuń