sobota, 28 listopada 2015

Dzisiaj

Chwilowo się zatraciłam.
Zapętliłam sobie na szyi
emocjonalny sznureczek
z koralikami różnych małych paranoi.
Podejrzewam, sprawdzam, niedosypiam.
Sama sobą i tą swoją postawą się brzydzę...
Napięcie rozładowuję na basenie,
gdzie maniakalnie przyglądam się parom
i analizuję, przetwarzam, dorabiam.
___
Dziś będą goście.
Będzie gęś.
Będzie cebulowy czatnej.
Dziś się postaram...

czwartek, 26 listopada 2015

Powinnam

Powinna wlać gorącą zalewajkę, bo Starsza nie jada w szkole obiadów.
Powinnam za chwilę zacząć tłumaczenie, bo na jutro.
Powinnam zagonić do przyrody, bo jutro test.
Powinnam potem jeszcze wiolonczelę z Nią powtórzyć,
bo niedługo egzamin.
Ale nie potrafię.
Myśli kotłują się wokół jednego.
Pomimo zapewnień,
porannego przytulenia,
wieczornego pogłaskania i wysłuchania.
Mój mózg z małego ziarnka piasku
robi dorodnego arbuza.
A zaczęło się niewinnie.
"Wiesz, wyobraź sobię,
że chyba przyjmą do nas do pracy dziewczynę, która mieszka
w byłym mieszkaniu J.''.
O kurcze, pomyślałam...
Kilka dni wcześniej A., stara znajoma z tamtej ulicy opowiadała mi
właśnie o tej nowej lokatorce, rozwódce, z dwójką dzieci,
z mężem, co nachodzi itd.
Kilka dni potem pierwsza podwózka do pracy, bo auto się zepsuło.
Potem jakiś kolejny sporadyczny raz.
We wtorek nagle spadł śnieg i zastał księżniczkę bez opon zimowych.
Mąż znów wezwany do porannej podwózki.
Wczoraj oficjalnie zaproponowała regularne podwożenie
w zamian za podział kosztów.
A u mnie ruszyła w najlepsze lawina wyobraźni....
Zaufanie miesza się ze świadomością babskiej perfidii.
Piętnaście lat utwardzany grunt pod wspólnym związkiem
zaczyna mi się rozjeżdżać na samą myśl,
że ktoś mógłby coś....

Już nawet poranna wspólnie wypijana kawa
zaczęła mieć smak lekko kwaśny....

niedziela, 15 listopada 2015