wtorek, 8 września 2015

Back..



















Już zapomniałam,
że w rytm szkolno-przedszkolny też trzeba umieć wpaść
i trzeba sobie dać tydzień lub dwa.
Inaczej nagle boli głowa,
zmęczenie dopada w porze siesty
i dosłownie zwala z nóg...
Mąż staje się nagle wrogiem
numero uno,
bo zbyt długa praca, bo siłownia, bo irytujące 'co jest do jedzenia?'....
Ustalamy nowe reguły, docieramy się, wprowadzamy nawyki,
przypominamy sobie o rytuałach....
Witaj szkoło, na dobre.....

1 komentarz:

  1. skąd ja to znam.... :) Pozdrawiam serdecznie i życzę spokojnego (sic!) dnia :) Aga PS. Za rogiem juz piątek i sobotni poranek z kawą (bez pospiechu).

    OdpowiedzUsuń