piątek, 5 czerwca 2015

Punkt widzenia







































Starsza wróciła z zielonej szkoły.
Nie od razu, żeby nie przyćmić blasku 'powrotu do domu',
ale kilka dni poźniej opowiedziałam wszystko...
W upalny wtorkowo-czerwcowy wieczór
poszłyśmy na mikołowski cmentarz
zapalić trzy znicze.
I gdy tak odpowiadałam na całe mnóstwo mądrych
prawie dziewięcioletnich pytań,
Młodsza z dziecięcą prostotą oznajmiła,
że w zasadzie problemu to nie ma,
bo mama J., którą pamiętały ze wspólnego rezydowania
przy ulicy G. sprzed roku
jest tak podobna do J, że możemy uznać, że to J.
tylko tyle, że ze zmarszczkami.
'No i mamy J. z powrotem mamusiu!'

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz