poniedziałek, 18 maja 2015

Tempo moderato

Życie w ostatnich miesiącach
nam się stosunkowo wyprostowało.
Pracuję ja, pracuje mąż,
nie ma czasu na psychiczne samookaleczenia,
rozgrzebywanie ran i mazganie się nad sobą,
życie płynie swoim rytmem...
A ja czuwam,
żeby tempo było 'moderato'
i żeby nie zabrakło w nim
rzeczy 'ad libitum'.

Tryb szkolno-przedszkolno-pracowy
dobrze mi robi.
Bez ochów i achów....
Bez spazmów.
Normalnie.
Stosunkowo.
Bywa, że chcę być bardziej,
że to co ma inspirować,
staje się chwilowo moją małą prywatną obsesją.
Ale fizjologia szybko sprowadza mnie na ziemię,
i nie umiem, po prostu nie umiem się nie wyspać
na przykład.
Nie wyspać znaczy nie przespać 8-9 godzin.

I tak oto rosną mi sterty prania do prasowania.
Ale nie umiem zarywać nocy, żeby mieć wszystko w kant.
Mam na szczęście to swoje trzecie piętro, na które
mało kto zagląda.
I choć drażni mnie strasznie rozpiżdżona garderoba,
to nie umiem na ten moment
jej ogarnąć.
Nie potrafię poświęcić weekendu
w umiarkowanym spokoju
na szukanie rozwiązań
w marketach budowlanych.

Chyba tacy już jesteśmy....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz