piątek, 17 kwietnia 2015

Unikanie































Obok teatr,
Ulica też teatralna.
Bunynek na rogu, z którego dobiegają
tryle i arpeggia...
Poniedziałki są nasze.
Z termosem, kanapkami,
z kilkugodzinnym rytuałem
organizacyjnym
podzielonym na cztery piętra.
Zawsze z pytaniem 'i jak było'
lub 'co powiedziała pani'.
Czasem zagląda ciekawa do auli,
popatrzeć na próby orkiestry.
Ja bym chciała,
ona chyba też...
żeby kiedyś choćby w takiej młodzieżowej
zagrać mogła sobie....
Niekoniecznie jako pierwsza wiolonczela.
I tak nam mija każdy prawie poniedziałek.
Na rozmowach 'do i z Katowic'.
Na spokojnych, powolnych,
przyciszonych rozmowach z innymi rodzicami
na korytarzu...
Potem wracamy do domu....
Bywa, że bardzo późno, gdy zahaczamy
o naleśniki z nutellą u dziadków....
Padamy na pyski.
Przed spaniem krótka rozmowa...
Kilka słów.
Na podsumowanie.
'To co wam dzisiaj pani z rytmiki mówiła?'.
'Nie pamiętam...Mamuś, a wiesz,
ale nie gniewaj się... bo jak tak chodziłyśmy po szkole,
to ja tak na tym półpiętrze przez okno widziałam...
mogę ci to powiedzieć? '
'Mów'
'A co to znaczy ''jebać GKS''?

2 komentarze:

  1. Jakbym słyszała nasze rozmowy przed snem ze Starszym...
    Ostatnio padło pytanie o co to jest seks.
    :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Słodziak ta Twoja starsza córka:-) Piękna fotka! Dzieci to wdzięczne modele do portretów, zawsze dobrze wyglądają DDDDDDD Anegdoty superrrr...., że zapisujesz:-)

    OdpowiedzUsuń