sobota, 14 marca 2015

Promise....

Sobotni raport z rzeczywistości.
Popijam kawę,
w piżamie,
z mężem,
dzieci patrzą na nosorożce,
w piżamach również one.
Godzina 11.00.
Nic mi się nie chcę,
Wyjdę z letargu
razem z jutrzejszym słońcem.
Promise.
Dziś zwalniam.
Się mi należy.
Upiorę tylko skarpetki, bo starsza zaczyna chodzić
do szkoły w antypoślizgowych
i nie mieści się do tenisówek.
Przećwiczymy angielski, bo test,
doświadczenie zaległe z solą
zrobimy,
poćwiczymy ósemki
i legato...
Babcia wieczorem powtórzy
kalendarz i godziny, bo test również z tego.
I nic więcej....
Promise....

4 komentarze:

  1. ha, ja zwolniłam wczoraj... czasem trzeba, ale ja naprawdę zwolniłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Majkabally..... tak sobie czytam Twój wpis..... i..... myślę o czymś zupełnie zwariowanym.... może poznamy się w realu, wy wpadniecie kiedyś do naszego polsko-włoskiego domu na weekend do Miko zobaczyć Śląsk, zjęśc coś włoskiego, poznać się, a my do was kiedyś do Po....:)? .....:)

    OdpowiedzUsuń
  3. myślę o tym od dawna :)
    napiszę, ok?

    OdpowiedzUsuń