poniedziałek, 16 lutego 2015

Ten stan















Ania od Biegania powiedziała, żebym sobie 'ten stan'
zachowała gdzieś w sobie
i przechowywała jak miary z Sevres.
Gdzie mu będzie lepiej, niż tu pytam zatem?...

A 'stan ten' jest cudowny,
trochę tak, jakby ktoś wcierał we mnie
jakiś bardzo delikatny balsam.
Cudownie się czuję w tym nowym-starym,
acz wypoczętym ciele i umyśle.
Już dawno nie byłam tak zrelaksowana,
trochę jak balon, z którego uszło całe toksyczne powietrze,
bez upominań, monotonnego już nawet dla mniej samej
zwracania uwagi, pytania o 'zaległości', 'zrób to i tamto',
a częściej po prostu 'nie rób tego'.
Tydzień spędzony w domu z mężem,
bez dzieci, bez miotania się,
z urywkami pracy zawodowej,
z dużą ilością gotowania
powstrzymał we mnie spiralę złości,
wrzasku, słownej i momentami fizycznej agresji.
Tydzień....
Zaledwie tydzień.
I jakkolwiek kierat dziś zaczął się na nowo,
jest jakoś wolniej, cieplej, milej....
Oby pozytywnej baterii starczyło mi na jak najdłużej....


5 komentarzy:

  1. Z całego serca życzę :-D *

    OdpowiedzUsuń
  2. cudnie wyglądasz, trzymam kciuki żebyś nie zapomniała tego stanu... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje odważne spojrzenie potwierdza twój aktualny stan samopoczucia:-) niech cię nie opuszcza :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. No i niech tak zostanie :)

    OdpowiedzUsuń