sobota, 21 lutego 2015

Sb


Wybiegana i wywietrzona.
Dom wysprzątany,
Rosół ze szczęśliwej kury na werandzie.
Syrop z pędów sosny, owoców i kwiatów czarnego bzu,
lipa i malina
stoją na straży przy kafetierce w kuchni,
tuż obok mojej kory z kasztanowca.
Biedronkowe portugalskie specjały wysypują się z lodówki.
Białe wino.
Słońce.
Zaraz ćwiczenie na wiolonczeli.
Starszej 'lista zakópuf' poczeka na jutrzejszy spacer.
Mąż na siłowni.
Dziewczyny przepadły w zabawie w 'bar' (sic!).
W sypialni co wieczór czeka na mnie jakaś książka jakiejś francuskiej pisarki.
Dobrze się czyta rzeczy, w których co kilka stron odnajduje się siebie, swoją mamę,
męża, a może i niebawem córkę jedną lub drugą.



3 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Tarsis! kopę lat! miło, że wpadasz...:) udanej niedzielei :)

      Usuń
    2. Wpadam caly czas, niezmiennie, tylko odzywac sie nie odzywam. Tak na marginesie to pieknie wygladasz ! :-)
      Tobie rowniez udanej, moja chyba bedzie spedzona na byczeniu sie na kanapie :-)

      Usuń