poniedziałek, 9 lutego 2015

Jestem...

















































Było o wiele bielej niż przewidywałam...
o wiele bardziej nartowo i plenerowo,
bo jednak wizja samotnych wieczorów
wyganiała mnie na kilkugodzinne spacery,
zabawy na śniegu, kuligi, nauki jazdy na nartach
i takie inne zimowe....
Było zdecydowanie mniej krzyku.... prawie w ogóle,
bez szarpaniń, popychań,
nie było idealnie....
Z małą dozą porannych uszczypliwości,
z kilkoma drażniącymi dyskusjami....
ale było dobrze....
ogólnie dobrze,
na taką zasłużoną czwórkę z plusem....
Miałam też czas na życiową medytację....
Mało asertywny mąż na delegacji zagranicznej  bez roamingu
czyli 5 czytaj pięć dni roboczych
bez absolutnie żadnego kontaktu,
co w dobie fejsbukowych tryliardów wiadomości,
prześwietleń i podglądów
brzmi jak średniowieczne wygnanie.
Potem eskalacja emocji w dniu przylotu,
popołudniowe ciepłe przywitanie,
wieczorne wyjaśnienia
i wreszcie późnonocne pojednanie.....

A ten tydzień sponsoruje genialna Marta D
z ochrzczoną już tu u nas w Mikołowie
jako  'Jadłodajna' bazą genialnych przepisów....
Tydzień bez białego pieczywa, bez mięsa, bez dzieci....

3 komentarze:

  1. No i było pięknie... Krótka rozłąka dobrze robi dla związku, o czym się przekonałaś, długie rozstania odradzam ( przeżyłam i wiem co mówię), ostatni fragment dla wtajemniczonych, bo zrozumiałam tylko połowicznie,
    ostatnia fotka obudziła moją tęsknotę za śnieżną zimą z kuligiem i saniami, pochodniami i gorącym bigosem...chociaż wyczekuję już jej końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadłonomia Marty Dymek....nic dodać nic ująć.... kupować, gotować, eksperymentować....

      Usuń