poniedziałek, 19 stycznia 2015

First

Notka krótka i konkretna.
Trzymam za siebie kciuki,
nerwowo podjadając kombinowaną
sałatkę.
Jutro moja pierwsza sesja u psychologa...

13 komentarzy:

  1. Trzymam i ja kciuki. Pomocny jest bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słuszna decyzja, będziesz zadowolona:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo za odwagę (bo to nie jest łatwy krok) i powodzenia. Mam nadzieję, że trafi Ci się jakiś sensowny. Dobry psycholog potrafi bardzo pomóc, coś o tym wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje - pierwszy krok jest zawsze trudny ale mysle, ze decyzja jest dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko nie daj sobie wmowic, ze cos jest z Toba nie tak. Kazdy normalny czlowiek, kazda normalna kobieta mialaby dosyc przy dwojce malych dzieci, pracy, zmianach w zyciu, zmianach w pracy meza, zmianach w miejscu zamieszkania. Masz chyba duzo amicji I takim ludziom jak nie sa najwyzej to nawet bycie bardzo wysoko nie wystarcza. Wymagasz bardzo duzo od siebie a wokolo niewielu jest takich ludzi. Dlatego moze czasami czujesz sie nieco inna. Wszystko z Toba OK. Mysle, ze brak Ci spokoju I tego by mniej bylo na Twojej ambitnej glowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LW, zdecydowałam się na psychologa nie z powodu ambicji, a z powodu nazwijmy to delikatnie 'szarpaniny' ze starszym dzieckiem, nie pierwszej zresztą... nie mam dla siebie usprawiedliwienia, ani zmiany, ani tryb życia, ani nic innego nie daje mi na to przyzwolenia.... a że sama sobie nie radziłam z negatywnymi emocjami, chciałam poszukać pomocy....

      Usuń
  6. Ja tez bylam z moja corka i z nami czyli z soba i z mezem, bo w pewnym momencie nie dawalismy rady z nieustannnymi problemami z powodu 3.5 letniego dziecka i tym, jak to wplywalo na nasze zycie. Musze powiedziec, ze bardzo nam pomogla ta Pani Psycholg mowiac jedno zdanie, ktore do dzisiaj pamietam "Zacznijcie Panstwo traktowac corke jak dziecko, a nie rownego sobie partnera. Ona jest dzieckiem i tego potrzebuje".To byl szok zwlaszcza dla meza. Dla mnie tez, bo mi pokazala, ze nie do konca jestem, jak mi sie wtedy wydawalo, perfekcyjna matka. Zgadzam sie, ze nic nie usprawiedliwia odreagowywania negatywnych emocji w domu. Ja tez pracuje nad tym,by po ciezkim dniu w pracy nie wrocic do domu i nie zaczac tekstem do dzieci, znowu gracie a naczynia do zmywarki nie wlozone i do meza a Ty nie reagujesz.... czasem jest to bardzo trudne. Przepraszam, za ten moralizatorski ton. To chyba dlatego, ze bardzo zawsze lubilam wpadac na Twojego wloskiego bloga, a jak kogos lubie to mowie szczerze rzeczy, ktorych innym bym nie powiedziala. Przepraszam. Nadal wpadam na Twojego bloga, chociaz nie jest juz wloski. tym razem zobaczyc jak zyje sie w Polsce. Z innej juz strony to ciekawe jak "znajac" kogos z Internetu stwarzamy sobie jakies tam opinie o tej osobie, czy jej postrzeganie. Internet bardzo znieksztalca przekaz. Ja wpadalam na Twojego bloga bo po liczynch wakacjach we Wloszech brakowalo mi tamtego slonca, chcialam zobaczyc, jak zyje sie tam takim zwyklym zyciem. Teraz tez planuje wyprawe na Sardynie I juz nie moge sie doczekac tamtego slonca. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cóż zrobiło się tu strasznie szaro odkąd mieszkamy na ślasku.... szaro na blogu, ale kolorowo w życiu :)

      Usuń
  7. Hej,
    Ja też się szarpałam i wojuję nadal z 14-letnim synem. Zastanawiałam się na konsultacjami, ale wcześniej zaczęłam czytać tę książkę http://www.dobreksiazki.pl/b2676-tak-twoj-nastolatek-jest-szalony.htm i nabrałam przekonania, że może sama dam radę. To nie jest poradnik z gotowymi wskazówkami, choć dzięki tej książce wiele zrozumiałam i szybko zweryfikowałam swoje błędy. Próbuję o tym pamiętać na codzień i powiem Ci, że to odpowiednie nastawienie działa i widac efekty. Malymi kroczkami, pracuję nad lepszymi relacjami. Ta książka mnie uspokoiła, naprawdę. Polecam.
    L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie do tego przekonania przekonuje fakt, że jakkolwiek sesja przyniosła mi ulgę, to popołudniu przyszedł stres wywołany jej kosztem.... cóż, tego typu usługi to dla mnie raczej wydatek z kategorii 'luksusowych'...



      Usuń
  8. Kasiu, Na dzieci przeprowadzki i zmiany, zwlaszcza w rodzinie, tez bardzo wplywaja... To moze tez tlumaczyc pewne reakcje czy trudnosci. Plus rozne fazy rozwoju w zyciu dzieci i nastolatkow... Napewno pomoc dpbrego psychologa nie zaszkodzi.
    Ja ostatnio chodzilam na szkolenie z pracy z grupami oparte na psychologii humanistycznej i duzo sie dowiedzialam i nauczylam na temat tego jak wydobywac potencjak kazdej osoby i jak wlaczac ludzi do procesu. Probuje te nauki stosowac w stosunku do syna, 12-latka, ale mysle ze i z mlodszymi dziecmi sie tez da. Chodzi o to, by nie krzyczec, rozkazywac czy wymagac, ale by zapytac dziecko co ono sadzi czy czuje w danej, zwlaszcza trudnej sytuacji, co by mu pomoglo, co chcialby samo czy z nasza pomoca osiagnac i jak itd. To naprawde dziala :), a opiera sie na szacunku do drugiej osoby, jej uczuc, potrzeb, mozliwosci.
    Pozdrawiam cieplo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. próbuję....często..... staram się.... ale gdy Starsza zaczyna jęczeć, wierzgać nogami, wyć, wrzeszczeć 'bla bla bla' puszczają mi nerwy....są momenty idealne, bywa wręcz tragicznie..... wiem, że to kwestia nauczenia się 'reagowania', albo inaczej, zapobiegania takim sytuacjom... ale nie od dziś wiadomo, że własne dzieci potrafią nas wyprowadzić z równowagi w dosłownie sekundę.... ja pracuję nad sobą.....

      Usuń
    2. Kasiu, a ile ona ma lat i w jakich momentach sie tak zachowuje?

      Usuń