piątek, 19 grudnia 2014

Honestly

































Odpalam czerwone chianti.
Tablet party zapodaje Baby Face'a.
A tak.
Mam ochotę na Baby Face'owe rytmy.
Jutro jeszcze koncert z tyską yamahą,
a w poniedziałek ostatnie jasełka
i wio....
Święta na polskiej wsi.
Łyk.
Z całą szczerością,
a szczerość to w zasadzie moje drugie imię,
stwierdzam,
że to co robię od ponad roku
to mój świat,
w którym absolutnie jako dyplomowany muzyk
spełniam się...
Spełniam się. Się spełniam.
A jasełka, dni babci, misia, górnika, dziadka
i inne  - są dopełnieniem
mojej cotygodniowej
muzycznej pracy od podstaw.
Patrzeć na dzieci, które skaczą, które wypruwają swoje kilkuletnie żyły
żeby mama w czwartym rzędzie usłyszała,
Te małe nóżki w powietrzu,
te niezgrabne obroty,
te latające przypadkowo baletki,
te uśmiechy,
te niekontrolowane upadki,
te spontaniczne akcenty,
to zdecydowanie mój świat.
A gdy słyszę od jednej z mam,
że sama miała dziś ochotę wstać
i dołączyć się do naszego
christmasowego tańca,
to wiem,
że robię coś bardzo bardzo ważnego....
Malutkie muzyczne ziarenko.
Zasiewanie pewnej wrażliwości,
umiejętności ekspresji,
zaangażowania,
emocji,
pałeru....
Wiem, że to akurat mam...
Marzą mi się .....
ale to kiedyś.....
Kiedy indziej.......
Dobrej nocy.
Dobrego piątku.
Nie dajmy się zwariować.
Wyłączmy TV.
Włączmy muzykę!

1 komentarz:

  1. Pieknie to ujelas. Chyba lepiej sie nie da. Uwielbiam takich pasjonatow, mam szczescie bo sporo ich spotykam na swojej drodze.

    Ps. Nie mamy telewizora od lat.
    Muzyka zas gra nam codziennie, bez niej sobie nie wyobrazamy;)

    OdpowiedzUsuń