wtorek, 11 listopada 2014

Na werandzie siedzi leń






























Spędziłam pół dnia na werandzie.
Bez biustonosza,
w cieniutkim bawełnianych podkoszulku,
popijając nie do końca doskonałego Malbeca,
dyrygując trochę dziećmi,
podżerając kanapki z domowym smalczykiem z gęsi
z kawałkami jabłka i majerankiem.
Nie biegałam.
Cztery dni lenistwa przez duże L-E-N--I-S-T-W-A...

1 komentarz:

  1. No i bardzo dobrze :). A biustonosza nigdy w domu nie nosze po tym jak moja gin poradzila by wlasnie unikac tych urzadzen ;)

    OdpowiedzUsuń