piątek, 28 listopada 2014

Być ponad to....




Wieczorne ukojenie na kolejne zwolnienie męża z pracy.
Noa i jej band.
Koncert na żywo.
Bielsko-Biała.
Ja i Ania.
Pusta trasa.
Z pustym żołądkiem.
Było warto.
Mnie taka muzyka przenosi.
Ponad wszystko.
Ponad problemy,
doczesność,
przyziemność.
Adam Ben Ezra podwyższył mi temperaturę wyjściową ciała...
A wyśpiewany na samym końcu temat z 'La vita e' bella'
wyorał mi łzami małą strużkę
na policzku....

wtorek, 25 listopada 2014

Gęś

Kawa.
Mocna.
Krople deszczu wpadają przypadkowo do patelni z makaronem i ragu'.
Mąż pokłócony.
Wyszedł do pracy z zupką w proszku.
Ciepły salon.
Bluza GAP.
Szum lodówki.
Błąkam się jak dziecko w londyńskiej mgle o piątej nad ranem.
Chciałabym w tym roku
po raz pierwszy zafundować dzieciom,
i sobie,
i nam,
chociaż jeden
zwykły tydzień ferii.
W końcu jest dom,
chwilowo obydwoje mamy pracę,
a ferie tuż tuż.
Marzy mi się Villa Toscana w Mursasichle...
ale na Tatry, Szklarską czy Bukowinę
chyba jeszcze za wcześnie,
wystarczy mi Wisła,
Ustroń,
przysłowiowy rzut beretem.
Dzieci podpytują mimochodem o hotel,
wyjazd, wakacje...
Nie umiem kliknąć w 'kup teraz', 'ostatni pokój', 'zamów'.
Ostatnie lata zmian wyrobiły we mnie
automatyczną reakcję 'a co, jeśli....'.
Głupia gęś ze mnie....

niedziela, 23 listopada 2014

Porażki

Pokazujesz, jak wartościowe mogą być informacje w necie -
a ono w ukryciu wpisuje w wyszukiwarce 'moje głuwno'.

Prowadzasz na lekcje wiolonczeli,
a ono wyszukuje na jutjubie hit 'ale ale aleksandra'.

Każdego ranka uwijasz się w fabryce kanapek -
a ono zwraca ci pełną śniadaniówkę,
bo zjadło knopersa od koleżanki.

Robisz do bidonu herbatę ze zbieraną własnoręcznie aronią,
a ono i tak kupuje w sklepiku kubusia.

Czytasz do snu 'Tajemniczy ogród',
a ono w brudnopisie rysuje flaszkę z napisem 'tyskie'.

Pomagasz w uczeniu, przeglądasz zeszyty, sprawdzasz, odpytujesz,
a ono przynosi test z oceną 'nie sklasyfikowano'.

Kupujesz pastelową pościel,
a ono wybiera toporny ciemny szary.

Proponujesz z lekka dziewczęcy outfit,
a ono getry, getry i tylko getry.

Ono.
Dziecko.
Byt niezależny.

piątek, 14 listopada 2014

Mimo wszystko...






































Nie jest to dla mnie istotnie czy gram akordy TSD
i hity z satelity,
albo umpa umpa umpa na wejście małych krasnali
z przedstawieniem bożonarodzeniowym...
Albo 'My Cyganie' na urodzinach Pani Uli,
czy 'Felicita' na imieninach ślicznej Marzanny.
Nie mam i nie miałam z tym nigdy problemu.
Muzyka to muzyka.

Każda.

Ja po prostu uwielbiam scenę,
raz na jakiś czas,
nie zawodowo,
dla przyjemności,
bez finansowych zobowiązań,
dla przyjaciół.
Jak każda kobieta lubię sobie
czasem pobłyszczeć,
w pozłacanym gorsecie
i delikatnym nietoperzu,
czasem pod trochę zbyt moznym reflektorem...
A gdy na to wszystko patrzy z boku osobisty mąż,
wychodzi ze mnie gwiazda....
I to chyba dobrze o nas mimo wszystko świadczy....

wtorek, 11 listopada 2014

Na werandzie siedzi leń






























Spędziłam pół dnia na werandzie.
Bez biustonosza,
w cieniutkim bawełnianych podkoszulku,
popijając nie do końca doskonałego Malbeca,
dyrygując trochę dziećmi,
podżerając kanapki z domowym smalczykiem z gęsi
z kawałkami jabłka i majerankiem.
Nie biegałam.
Cztery dni lenistwa przez duże L-E-N--I-S-T-W-A...

niedziela, 9 listopada 2014

Terapia

































Gotowanie
wspólne
może być dobrą
małżeńską
terapią.
I tak wczoraj,
zanim
pięciokilowa geś
ujrzała mikowskie światło,
w milczeniu,
całkowicie ogarnięci aurą
sobotniego obiadu
poocieraliśmy się o siebie,
trochę z przumusu,
trochę z przypadku
w naszej małej kuchni....

Było magicznie mistycznie....
Szóstka dorosłych,
piątka dzieci,
w tym dwójka raczkujących.
Gęś idealna,
śliwkowy czatnej po prostu genialny,
gnocchi w masełku szałwiowym
biły rekordy popularności.
Potem moje wiejskie nalewki.
Wybornie.
Rozmowy banalne,
O dzieciach.
Kredytach we frankach.
W naszym nowym domu bijemy rekordy gościnności....

sobota, 8 listopada 2014

Dwa światy

Nie ma mnie,
a jestem,
Nie mam znajomych,
a jednak mam.
Nikt mnie nie lubi,
a jednak dzwonią
i przychodzą.

------------------------------------

Coraz częściej dochodzę do wniosku,
że wirtualna ożywiona działalność 'społecznościowa'
jest odwrotnie proporcjonalna
do poczucia samotności i pustki
w zwykłym życiu....

Poza

Sobota,
Budzik na szóstą minut trzydzieści.
Ekipa biegowa rośnie w siłę.
Pogoda płata figle
i ekipa zostaje w łóżkach
przy ciepłych kawach,
zaniedbanych blogach,
przy peklowaniu gęsi
na obiad z przyjaciółmi z liceum.
Lubię to,
gdy ludzie stymulują mnie
do wychodzenia poza
szarą codzienność....