niedziela, 21 września 2014

Off

Ja, nazwana niegdyś przez Tatę 'internetową matką'
od ponad 2 miesięcy jest zasadniczo offline.
I ten błogi stan doprowadził mnie
do decyzji, do której dojrzewałam już
od kilku miesięcy
mojego nowego polskiego życia.
Likwidacja konta FB.
Ludzie wypełniają moje życie po brzegi.
Ci, którzy mnie obchodzą
i których obchodzę ja
znają mój numer i mojego maila.
Ci, którzy są tylko ciekawscy,
zniknęli znowu w otchłań niepamięci.
A jeśli mam kogoś spotkać przypadkiem po latach,
to są od tego ulice, parkingi, centra handlowe,
wspólnie kończone szkoły,
iventy i inne...
Cierpliwie czekamy sobie zatem
na podłączenie stabilnego lokalnego netu.
A tymczasem życie toczy się wokół kanapek,
plecaczków wypełnionych baletkami,
bidonami z herbatkami,
kabanoskami na przegryzkę,
zeszytami w nuty,
kalafonią,
pustymi strunami,
poranną kawą wypijaną z mężem
grubo przed siódmą...
Jest dobrze.

3 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. będzie :) znowu ciut ograniczony dla upoważnionej publiki, bo dostaję jakieś spamy z usa, ale będzie :)

      Usuń
  2. Kasiu, pozdrawiam z Wloch, z pieknych Apenin! Musialam o Tobie tu pomyslec :)

    OdpowiedzUsuń