poniedziałek, 14 lipca 2014

Ukryte pragnienia

Ósemka się goi.
Teściowa gotuje.
Mąż rozmontowuje meble.
Dzieci błądzą w lipcowej mgle po domu już bez zabawek.
A ja w przerwach między pakowaniem pudeł
słucham....


















Prawie piętnaście lat temu napisałam zupełnie nieświadomie
w moje dwudzieste urodziny,
że w planach mam naukę języka włoskiego.
Potem koraliki się posypały.
Włoskie wakacje, włoski mąż, półwłoskie dzieci,
włoska świetna teściowa,
włoski do przeżycia teść.
Włoskie myśli, sny, w zasadzie włoskie życie...

Teraz mam ochotę na portugalski.
Absolutnie świadomie....

6 komentarzy:

  1. portugalski maz tez? Mi by sie juz nie chcialo - kolejny raz opowiadac komus historie zycia i wyjasniac, dlaczego nie przepadam za pomidorami.

    Ja za to od zawsze nie cierpialam niemieckiego, a teraz musze sie uczyc i to z mezem polskim do tego:)
    Milla

    OdpowiedzUsuń
  2. brazylijski szwagier :)
    a mnie się jakoś dziwnie chce.....uruchamia mi się od razu wyobraźnia. być gdzieś i znać język to podwójna orgia!

    OdpowiedzUsuń
  3. No moze, poza byciem w Szwajcarii i uczeniem sie niemieckiego.

    Ja nawet szwagra mam polskiego w Polsce! Nuda!!!

    A portugalski od razu kojarzy mi sie z piosenka (obejrzyj film):
    http://www.tekstowo.pl/piosenka,gusttavo_lima,balada_boa.html

    Znasz? Tekst beznadziejny, muzyka tez nie poraza (akordeon fajny), ale ma cos w sobie i po prostu ja uwielbiam i wykonawce tez, a co:)

    Milla

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też, ja też portugalski! Zaczynam od września!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu, a dokad tym razem...?
    Pozdrawiam serdecznie
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, to ja raz jeszcze, zagladam tu i zagladam ;) . Kasiu, pewnie jestes zajeta... mam nadzieje, ze wszystko ok...?
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń