poniedziałek, 23 czerwca 2014

No to wio...

Nie wiem czy wyrośnie z niej wiolonczelistka.
Zresztą, nie o tu...
Śliczna dla mnie już jest i zapewne będzie,
bo tak to już z matkami i córkami bywa...
Wiem natomiast,
że 1 września zaczynamy nową przygodę
ze szkołą muzyczną
w klasie wiolonczeli...
ZaczynaMY...


2 komentarze:

  1. Mam wrazenie DC, ze bardzo optymistycznie sie zrobilo u Ciebie. Tak sie ciesze, ze znalazlas swoje miejsce. Widac zadowolenie w Twoich postach. Zadowolenie, spkoj i spelnienie. Nawet nie wiesz jak sie ciesze bo sprawiasz wrazenie osoby szczesliwej nie majacej czasu na dylematy. Inspirujesz mnie bo ja w Deszczolandi ech niby wszystko mam a czasami ucieklabym pierwszym smolotem i w okolicach Katowic odetchnela naszym powietrzem i dala gazu na trasie Katowice Gliwice. Mam homesick

    OdpowiedzUsuń
  2. ech.... jak piszesz.....rozumiem Cię doskonale... pamiętam prześliczne włoskie cyprysy, widoczne z balkonu....
    i tylko momenty, w których moglabym napisać 'dobrze mi tu'.
    Dzisiaj, teraz i tu jest mi naprawdę dobrze....

    OdpowiedzUsuń