czwartek, 1 maja 2014

Magiczne miejsce



"Mam 7 lat chodze doszkoły.
Mama poszkole zabrałamnie do
magicznego miejsca byłotam ekstra.
Poszliśmy do Katowic.
Była fontana był mecdonals.
A w mecdonalsie spotkałam
moję panią.
Byłam tesz w tramwaju.
Moja mama ma na imię kasia.
Mama zapisałamnie do szkoły
muzycznej.
Bende grała na trąpce, wioloczeli i
na gitarze"


Miałam sporo wątpliwości.
Po co jej to, kupa zachodu,
wożenie, zajęte popołudnia,
odrabianie lekcji wieczorami...
Ale ten rok dał mi do myślenia.
Więc pojechałyśmy.
Papiery złożone.
Przy okazji pojeździłyśmy tramwajami,
zupełnie bez celu,
wjechałyśmy kilka razy oszkloną windą
przy Skarbku,
zobaczyć panoramę miasta.


Nie będę jej odbierać świadomie
możliwości,
która mnie samej została dana kiedyś
pomimo srogich lat postkomunistycznych,
pustych portfeli,
długich gąsiennicowatych autobusów,
gdzie na 'przegubach' zawsze
przewracałam się pod ciężarem placaka.
Nie chodzi o dotrwanie do mgr.
O granie w filharmonii berlińskiej
czy filharmonii jakiejkolwiek.
Chodzi o bakcyla.
O pasję. Pasje.
O kontakt z ludźmi
naprawdę na poziomie.

O pokazanie, że jest inny świat,
poza tabletami, smartfonami i innymi
debilnych gadżetami.
O to, żeby poznała zapach starej,
ciężkiej, zakurzonej kurtyny.

Egzaminy 27 maja...

7 komentarzy:

  1. Danie tej mozliwosci to chyba najwazniejsze, a jak sie dalej jej muzyczne losy potocza pokaze czas,
    mysle ze to naprawde swietna sprawa, ze chcesz jej otworzyc te drzwi! Trzymam kciuki, ja totalnie niemuzykalna, podziwiajaca kazdego, ktory potrafi na czyms grac, badz spiewc :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dawanie możliwości - to chyba dla mnie najważniejsze w roli matki, a resztę zweryfikuje życie... ściskam k

      Usuń
  2. Pozwalasz odzyskać wiarę w mądrość młodych Mam:) , którą utraciłam, obserwując otoczenie...

    OdpowiedzUsuń
  3. cudownie .. Właśnie dlatego zapisałam Julę na jazdę konną i od września na taniec .. Z końmi uczy się dyscypliny i gracji - to takie piękne zwierzęta .. a taniec to jej miłość , więc nie śmiałabym jej tego zabierać .. Na szczęście u nas na wsi łatwiej o życie bez tabletów i telefonów .. Tu ciągle dzieciaki jeżdżą na rowerach i biegają po dworze .. Choć większość życia mieszkałam w mieście teraz uważam , że wyprowadzka na wieś była naszą najlepszą decyzją , choć i tu minusów nie brakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wieś....hmmmm, to jedno z moich największych pragnień, i choć co roku mam namiastkę takiego życia, to jednak chwilowo skazani jesteśmy na miasto.... głównie z powodów zawodowych i głównie przez męża...

    OdpowiedzUsuń
  5. świetnie to ujęłaś, pozdrawiam, mm

    OdpowiedzUsuń