sobota, 24 maja 2014

Etap magii

Weszłam na wyższy szczebel wtajemniczenia.
Minął rok, wypełniłam zawodowy grafik po realnie wyznaczone brzegi
i jestem na etapie, że gdy tylko kończę zajęcia, pędzę po dziewczyny,
żeby jak najkrócej czekały na mnie w szkolno-przedszkolnych murach.
Wczorajsze popołudnie spędzone na ogrodzie było bajecznie ciepłe, leniwe i jakby bez końca...
Był moment buntu, że nuda, był moment zachwytu i uczucia spełnienia, że jemy kolację
pod śliwą, i był wreszcie moment magii, kiedy pozwoliłam na spanie
w samodzielnie zrobionym szałasie....
Młodsza szybko skapitulowała.
Wróciła pokornie w ramiona mamusi chwilę po 22.00.
Starsza uwiła sobie miłe gniazdko z E.
Obok szałasu postawiła w skrzynce całą komunijną serię Ani z Zielonego Wzgórza.
Usiadłam na tarasowym murku i razem z J, mamą E,
którą Starsza bezgranicznie i bezkrytycznie uwielbia,
wzdychałyśmy nad zapachem majowego powietrza....



1 komentarz:

  1. i chciałoby się powiedzieć jedynie "chwilo trwaj " ...

    OdpowiedzUsuń