poniedziałek, 10 marca 2014

Trud przedwiośnia



Czy to możliwe, żeby w ciele siedmio-i-pół-latki
wałęsały się już nastoletnie myśli...

Ciężko nam przebrnąć przez dzień bez szarpnięć,
bez potyczek słownych,
bez 'ty okropna matko'
na przemian z 'ty też nie jesteś lepsza'.
Wstyd mi niemiłosiernie za moje akcje i reakcje.
Siedmioletni ostry język podnosi mi ciśnienie
mocniej niż kawa prosto z włoskiej kawiarki.
Obijam się o niemalże wychowczą schizofrenię,
czułość miesza się z cynizmem i chłodem,
przytulaski i całuski z oschłym szarpnięciem ręki...

Niefajnie jest być surową matką...

6 komentarzy:

  1. Wiesz moze trudno w to uwierzyc, ale moze to geny i troche wloskiej spontanicznosci.
    Mam kolezanke, ktorej maz jest Wlochem i ona czesto powtarza jak bardzo widac ten wloski temperament u jej corki, Ja tez czasem sie na tym lapie jak bardzo jestem polska mama dla moich tak bardzo szkockich juz dzieci. Pozdrawiam, L

    OdpowiedzUsuń
  2. Kapitalne zdjęcie. Generalnie nie mam nic błyskotliwego do powiedzenia bo sama nie jestem idealną matką, czasami wrzeszczę na starszą bo puszczają mi nerwy, szczególnie rano. Ale może zwyczajnie chodzi o to by przytulania, całowania, wspólnego śmiechu było dużo więcej niż psychicznej szarpaniny.
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  3. niełatwo w ogóle być matką w tych czasach...ale tak jak L. powiedział/a: może to ta włoska krew u siedmiolatki? ;)
    pozdrowienia z Mszany:)
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm... mam podobnie, ale staram się staram się staram się... :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    P.S. nie wiem czemu, ale ostatnio nie wyświetlają mi się Twoje posty na liście Bloggera...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo się znowu chwilowo zakamuflowałam....

      Usuń