sobota, 7 grudnia 2013

Dom



Sobota.
Poranek.
Kawa jest taka kawowa.
A cisza taka cicha.
Pralka tańczy rumbę,
a pokrywki kominowe sąsiada stawiają dzielny opór orkanowi.
Jest grudzień.
Polski grudzień.
Przez moment przejrzałam sobie zeszłoroczne zapiski.
Uśmiechnęłam się.
Tyle się zmieniło,
a tak wiele rzeczy nie uległo zmianie...
Choćby mój kredens.
Przytaszczony niemalże na wozie drabiniastym.
I po raz kolejny udowadniam sobie i rodzinie, że dom to my...

1 komentarz: