piątek, 6 grudnia 2013

Ona



Ona przyniosła mi dziś rano białą herbatę,
ja jej dałam na obiad nasze zamrożone opieńki,
na risotto.
Ona mi radzi, gdzie lepiej wyrwać ósemki,
ja polecam jej dobrego gina.
Nie widziałyśmy się z dziesięt lat.
Może trochę ponad.
Teraz widujemy się kilka razy w tygodniu.
Biegamy.
Z orkanem tnącym po twarzy.
Z chłodem szczypiącym w pośladki.
Z porannym słońcem oślepiającym sobotnie niedospanie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz