poniedziałek, 21 października 2013

Bez kamuflażu



Na bilboardzie duży napis.
Kopa na Cabanę.
Starsza czyta.
Opornie.
Tłumaczę drugie dno i grę słów.
No... przecież wiesz...
To tam, gdzie mieszka Wujek.
Droga jest prosta jak drut,
więc wszystkie moje myśli zbaczają na inny tor.
Czujność wyostrzam tylko przy radarach.
Dobrze nam się ostatnio rozmawiało.
U niego wiosna, u nas jesień.
My po przeprowadzce, on w trakcie.
W maju może się spotkamy.
Może przywiezie męża.
Dla kamuflażu zaprosi też koleżankę z liceum.
Rozmawiam i myślę już
nad rozstawieniem krzeseł.
Wybiegam myślami do przodu.
Maj jest w końcu w Polsce piękny.
Bez kamuflażu...

3 komentarze:

  1. Szkoda, że czasem potrzebne są kamuflaże...

    OdpowiedzUsuń
  2. A dla kogo te kamuflaze..? Mysle, ze w Polsce zaczyna sie - chca nie chcac - akceptowac wiele rzeczy.
    Na szczescie :).
    W koncu :)
    I to nie tylko w duzych maistach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wbrew pozorom najtrudniej bywa wśród najbliższych...

      Usuń