niedziela, 27 października 2013

Swoje trzy grosze



W piątkowy poranek dzwoni do mnie Magda El.
Moje muzyczne guru.
Mój życiowy autorytet.
Kiedy w 95' grała w finale koncert f-moll,
w ligockim M4 płakaliśmy wszyscy.
Ja, brat, mama i tata.
Wkroczyła w moje życie, kiedy najbardziej tego potrzebowałam.
Do rozemocjonowanej nastoletniej postawy
dorzuciła swoje trzy grosze.
Uświadomiła czym jest sukces
i w jakiej walucie się za niego płaci.
Przygotowała mnie do dyplomu.
Wydała na świat.
Dzwoni więc Magda El w piątkowy poranek,
bo koniecznie chce mi coś powiedzieć.
Bo to niesamowite,
że jeden z najwybitniejszych uczniów,
jakiego wypuściła moja szkoła,
ucznia, w którego pompowano wszystkie
środki finansowe, by mógł bez skrępowania szkolić się
u najlepszych, zaliczając w ten sposób
rekordową ilość master classes
u największych polskich pianistów
i nie tylko, że ten właśnie uczeń zapytany ostatnio
o to, który nauczyciel odegrał w jego
dotychczasowej edukacji najważniejszą rolę,
ten człowiek publicznie wymienił mnie...

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. dzięki Majkabally! to takie życiowe 'nagrody', za lata poszukiwań i nieustannej pracy u podstaw :) lubię tę robotę 'za kurtyną' :)

      Usuń
  2. To są te chwile, dla których warto...Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń