czwartek, 3 października 2013

Decyzja podjęta.

Trzeba się wziąść do roboty.
Konkretnej.
Nie bazgrać, biadolić, lirycznie się rozkładać na cztery łopatki.
Zamykam ten mój osobisty grajdołek.
Dziękuję Wam za miłe i bogate w doznania dwa lata blogowania.
Dziękuję.
Kasia

22 komentarze:

  1. Powodzenia we wszystkich przedsięwzięciach! dużo dużo rodzinnego szczęścia i miłości!

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście nie odbierałam Twojego bloga jako grajdołka od biadolenia i bazgrania tylko jako bardzo inspirujące źródło do własnych przemyśleń (krzyk), pięknych widoków, własnoręcznej dłubaniny (Peppa) oraz bardzo wrażliwego i innego spojrzenia na życie. Bardzo Ci dziękuję za WSZYSTKO.
    I powiem tak: powodzenia i do zobaczenia ;):)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia i wszystkiego dobrego! Twój blog skłaniał do refleksji, lubiłam czytać twoje poetyckie wynurzenia, duże pokłady wrażliwości są w Tobie Kasiu. Attraversiamo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Majkabally! Wam również! Na nowej drodze! :)

      Usuń
  5. Bardzo sie ciesze, bo zawsze uwazalam, ze jak sie ma duzo pracy to nie ma sie czasu na pisanie. Ale wiesz, ze ja zawsze mialam swoje dosc inne I troche kontrowersyjne poglady. Zawsze wiedzialam, ze jestes zbyt kreatywna i inteligentna na kanapki, ze z latwoscia pogodzisz i jedno i drugie i we wszystkim bedziesz swietna. To nie propaganda kobiety sukcesu to talent, ktory sie ma i trzeba wykorzystac. Zycze Ci duzo powodzenia. L

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. L, ty do samego końca z tymi kanapkami :) ściskam!

      Usuń
  6. No bardzo szkoda, Kasiu... :( Naprawde mnie zasmucilas... Takie kreatywny, piekny blog, piekne zdjecia, fajne przepisy, kawal Twego zycia. Moze sie jeszcze rozmyslisz? Moze zostaw go chociaz jako zrodlo inspiracji dla innych? A jeszcze wczoraj tyle tu bylo pieknych zdjeci, wpisow... To nie zaden grajdolek!
    Poza tym pieknie piszesz... dal mnie pisanie to nie zadna strata czasu, tak moga mowic tylko Ci, ktorzy albo pisac nie umieja, albo innym tej umeijetnosci zazdroszcza.
    Kasiu, to naprawde bedzie niepowetowana strata, jesli twego pieknego, ciekawego i wartosciowego bloga juz z nami nie bedzie...
    Pozdrawiam cieplo i z nadzieja,
    Gosia :))
    PS. A talent do pisania tez masz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosianna, zostawiam.... niech sobie fruwa....

      Usuń
    2. :)))))
      No to, kochana, gdzie jest ten blog? Szukam i szukam :)
      A w ogole moze bys zrobila blog dla "wybranych" ;) , czyli tych, ktorym dasz klucz do blogu?
      Naprawde bedzie mi baaaardzo brakowalo Twoich wpisow i naszych malych wymian komentarzy, buhhhh... Ja mialam wrazenie, ze sie jakos troszke chociaz poznalysmy i zaprzyjaznilysmy :) i tez mialam nadzieje na spotkanie kiedys w realu... ale to tylko jesli bys chciala, jesli nie, mozemy dalej sie kolegowac wirtualnie, why not? :))
      Usciski raz jeszcze i zachecam do rozwiazan nie zbyt radykalnych :)

      Usuń
  7. Szkoda, ze wszystko kasujesz, i ze nie bedziesz juz pisac, bardzo bardzo szkoda. Ale nic to, rozumiem, i mam nadzieje, ze moze kiedys bedziesz miala ochote tu wrocic, albo znalezc nowe miejsce i dac o tym znac... Albo jakos zostac w kontakcie przez FB.. Jeszcze w sumie nei stracilam nadzieji, ze moze udaloby sie nam wypic wspolne wino, moze tym razem na naszej pieknej slaskiej ziemi?
    Tak czy inaczej trzymaj sie cieplo i dzielnie, i powodzenia we wszystkim co robisz !
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tarsis... nie, nie kasuję..... zbyt dużo tu moich wspomnień.... a zalożenie przecież było właśnie takie.... dla moich córek...
      ot po prostu doszłam do momentu, w którym 'chciałabym, a boję się'... z jednej strony jest ogromna ochota, żeby się czymś pochwalić, a z drugiej strach przed utratą prywatności... z jednej strony chęć wyjrzyczenia całemu światu 'patrzcie!', a z drugiej poczucie, że to przecież sieć, że nie wiem tak do końća kto tam z drugiej strony to czyta, patrzy na mnie, na moją rodzinę....
      zbyt dużo na tym blogu prywatnych i moich autentycznych przemysleń...

      Usuń
    2. A ja bym sie bardzom chetnie dowiedziala, jak Ci teraz idzie, co porabiasz, jak zyjesz, zobaczyc impresje ze Slaska i z Twojej kuchni :)
      Poza tym fajnie by bylo wlasnie gdybys pisala takze gdy chcesz sie czyms pochwalic a nie tylko gdy jest Ci smutno...

      Usuń
    3. ale żeby sie pochwalić, musiałabym sie ujwanić, a to jak obdzieranie ze skóry.... :) i koło się zamyka... pojawia się pytania po co to w ogóle i na co komu :) i tak dalej :)....

      Usuń
    4. Ja Cie doskonale rozumiem, bo tez nie potrafilabym chyba pokazujac twarz pisac o roznych nieraz intymnych sprawach i trapiacych mnie przemysleniach.. to jednak jest roznica, czy piszesz calkeim anonimowo, i tak naprawde nikt nie wie kim jestes, a co innego prawie calkiem sie ujawniajac...
      Tak czy inaczej powodzenia w Waszym nowym slaskim zyciu, jezeli kiedys wrocisz do pisania, albo blog bedzie dla mniejszej publicznosci, to ja oczywiscie bede czytac :-)
      Trzymaj sie !

      Usuń
  8. ludzie w Polsce boja sie chwalic... lepiej nos na kwinte ;)
    ale Kasiu, mysle ze trzeba by przelamac ten viciuos circel, co?
    no i zawsze mozesz miec blog tylko dla wybranych... przed ktorymi nie wstyd sie rowniez pochwalic
    a po co? moze chocby po to, by zainspirowac, by zarazic dobra energia i powodzeniem :))
    co w tym zlego?
    gazety powinny byc pelne dobrych wiedsci i przykladow, wtedy swiat bylby lepszy i piekniejszy :)
    coraggio!

    OdpowiedzUsuń
  9. A slawni ludzie tez pisza blogi i zarazaja innych dobra nergia i inspiruja do zmian, do dobrego...

    OdpowiedzUsuń
  10. przyłączam się również do tego, że szkoda. tak czekałam na waszą 'polską rzeczywistość'. ale rozumiem jeśli trochę nie masz pomysłu na formułę (np. chwalić się i być może być rozpoznawaną czy pozostać w cieniu anonimowości, ale nie pisać do końca o swojej rzeczywistości). jak dla mnie najlepiej pozostać przy tej drugiej opcji i pisać;) myślę też, że działać i pisać, jedno drugiemu nie stoi na przeszkodzie. czasem wręcz takie pisanie jest bardzo potrzebne, działa jak katalizator.
    a może wrócić do idei zamkniętego bloga?
    no nic, ściskam cię mocno i będzie mi brakować twojej wrażliwości i szczerości w opisywaniu uczuć i rzeczywistości. zawsze to podziwiałam i nieco zazdrościłam, bo ja absolutnie nie potrafię się tak otworzyć.

    OdpowiedzUsuń