niedziela, 11 sierpnia 2013

Bezy



Czasem trzeba pobyć bez dzieci.
Bez tupotu małych nóżek i bez proszenia o nesquik w mleczku.
Bez obowiązkowej kanapeczki z szyneczką w menu.
Bez usypiania, wybudzania i budzenia.
W ciszy i spokoju.
Z własnymi myślami i bezmyślnościami.
Z Kapuścińskim zamiast złotej kaczki na dobranoc.
Bez poczucia winy, że ktoś inny chwilowo usypia i karmi.
Z gośćmi i rozmowami, jakbyśmy nigdy nigdzie nie wyjechali.
Z kolejnym nadprogramowym rieslingiem i powolną sierpniową niedzielą...



1 komentarz:

  1. jako również mama dwóch par małych stópek (które, owszem, kocham najmocniej na świecie) -zazdraszczam!

    OdpowiedzUsuń