niedziela, 18 sierpnia 2013

Bellezza



Wrzeszczą sierpniowe cykady.
Parzy włoskie bezwzględne słońce.
Kawa jest cierpka, a mleko nieprzyjemnie kwaskowate.
Przepocone ramiona gubią się w dwumiesięcznych pajęczynach,
a obolałe stopy co i rusz grzęzną na lepkich kafelkach.
Pagórki nieco zmalały,
a czyste chodniki są dla białej furgonetki
z czarnymi napisami 'wynajem' niepotrzebnie zbyt wysokie.
Piękno to rzecz boleśnie względna...

5 komentarzy:

  1. coś się kończy, coś się zaczyna...nowe ma zapach nadziei,tajemnicy,...nowe miejsce - nowe szczęście:))

    OdpowiedzUsuń
  2. A jednak...coz troche mi smutno "opuszczac" Wlochy Twojego bloga.
    Lubie Polske. Mimo wszystko wysoki standard zycia, ktory tam jest, ambitnych ludzi, tylko jakos juz odwyklam od tego naszego polskiego pospiechu graniczacego z wyscigiem.
    Pozdrawiam,L

    OdpowiedzUsuń
  3. A dlaczego mleko kwaskowate...? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A dlaczego mleko kwaskowate...? ;)

    OdpowiedzUsuń