wtorek, 30 lipca 2013

Wiem swoje

I choć nazwałaś mnie 'egoistką' i zarzuciłaś mi kilkakrotnie,
że wracając nagle pod koniec lipca do miasta 'pozbawiam dzieci wakacji',
a nasz gwałtowny pomysł o powrocie doprowadził Cię
do furii,
jak i tak wiem swoje...
Bo to nie tak, że niczego nie było i nic się nie wydarzyło...
Bo była wata cukrowa na Jana...



I zbieranie kwiatów lipy w trzecim tygodniu czerwca...



Codzienna niemalże dostawa jagód prosto z lasu...



I zrywanie orzechów na eksperymentalną, pierwszą w życiu orzechówkę...



Codziennie doglądanie sadu i warzywniaka...



Posiłki prawie zawsze plenerowe...



Na talerzach z reguły kolorowo...



Był moment na zadumę i na tłumaczenie co się dzieje z nami, gdy nas zabraknie...



Było o prosie, którym niektórzy karmią jeszcze swój grzebiący drób...



I o tym, co w ziemi...



a co ponad nią...




i jak wygląda malwa...



Było rytualne wieczorne rysowanie i wylegiwanie się na rozgrzanym asfalcie...





A Ty mi mówisz, że beznadziejna ze mnie matka, 'bo pozbawiam dzieci wakacji' ...









15 komentarzy:

  1. Wiesz mysle, ze to przychodzi z wiekiem. Dystans do podejmowanych decyzji. Spokoj w czekaniu wypiera tu i teraz i szybko. Nie tlumacze Twojej Mamy. Tylko im jestem starsza tym latwiej mi czekac chyba wiem o co moze Jej chodzic. To zwyczajny starch o Ciebie wyplywajacy z milosci. O to, ze wracajac tak naprawde cofacie sie do punktu wyjscia zamiast pokonac pierwsze trudnosci w miejscu ktore kiedys wybraliscie. Chociaz ja mysle, ze wszedzie zyje sie tak samo. Wazne, ze teraz bedziesz u siebie. Ale dla Twojej Mamy to znowu rewolucja. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dystans, wiek i cokolwiek innego nie tłumaczą nazwania własnej córki egoistka i złą matką z bezsensownego powodu. Wracają za chlebem a nie dla zabawy. Kasiu - trzymaj się ciepło i wybacz mamie, pewnie wkótce ochłonie. Ściskam i trzymam kciuki! PS. Podobno dla małych dzieci w wakacje nie liczy się gdzie, ale jak i z kim; a to drugie dziewczynki mają najlepsze możliwe!

    OdpowiedzUsuń
  3. trzymam się, pomimo momentami istnej emocjonalnej rzezi....

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziekuje za post, bo wlasnie wsiadlam na ten sam woz..
    Myslisz, ze my bedziemy inne... ze uciekniemy od 'niedaleko jablko od jabloni'?
    Czasami sie lapie na tym, ze powielam..
    Kocham, ale w zamiarze mam byc inna mama/ babcia/ tesciowa..
    xx



    OdpowiedzUsuń
  5. nie... nie myślę tak, widzę, że w wielu kwestiach jestem prawie identyczna.... ale sporo rzeczy robie jednak inaczej....i jedyne czego chcę, to szacunku do własnych decyzji...

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem szczerze, ze nie bardzo rozumiem, czemu Wasz powrot mialby doprowadzac do furii, tak samo jak nie rozumiem okreslen takich jak egoistka, beznadziejna matka, a takze "obrazania sie"...
    Ale takie zycie, nie wszytsko trzeba rozumiec, i nie ze wszytskim sie zgadzac.
    Rob swoje, to najwazniejsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. robię robię Tarsis.... na szczęście jest metoda 'na kawę', i mama już odbrażona.... ale emocje swoje robią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super, jestem pewna ze ze wszytskim dacie sobie tak czy tak rade :-)

      Zerknij na to:
      http://gryfnie.com/produkty/tasza-na-rajza/

      ja zaraz zamawiam :-D

      Usuń
  8. Wiesz, ze juz wczesniej spotkalam sie z taka reakcja w relacjach przyjaciol, ktorzy postanowili wrocic do Polski... w tamtym przypadku mialam wrazenie, ze chodzilo glownie o to, "co ludzie powiedza", o poczucie porazki, a moze i o to, ze nie bedzie mozna juz chwalic sie rodzina za granica i jezdzic do niej na wakacje...
    Nie wiem, o co chodzilo Twojej Mamie, ale rozumiem ze jej slowa moga Cie bardzo ranic. Moze zwyczajnie jej o tym powiedz...?
    Co do wakacji... no coz, ja jezdzilam na 2 tygodnie do babci na wies, a reszte czasu spedzalam w domu, czytajac, spotykajac dzieci sasiadow, chodzac na jagody, grzyby, siedzac na hustawce na podworku :). Fajnie bylo :))

    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  9. A w ogole to zapros mnie na takie wakacje! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. moi rodzice nie są z tych co robią coś pod publiczkę... poszło o dzieci... o strach przed destabilizacją, przed kolejną przeprowadzką itd....ps. a wakacje jak wakacje, Polska zawsze ma swój urok!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozumiem.
    Z drugiej strony zastanawia mnie zawsze to, gdy rodzice doroslych dzieci tak strasznie je krytykuja ("Beznadziejna matka"?? Alez prosze Cie... jak matka moze tak nazwac wlasna corke?), i ingeruja w ich decyzje... badz chca na nie miec wplyw. Hm.
    No i to cale obrazanie sie... (Moj ojciec tez strzelal fochy, i dalej czasem strzela, ale nikt sie tym nie przejmuje... i szybko mu przechodzi :)).

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestes super Mama a dzieci szybko dostosowuja sie do nowych sytuacji, wlasnie takie zmiany pomoga im byc silniejszymi w przyszlosci :) decyzja juz podjeta, rozumie tez, ze juz dotarliscie do PL, wiec czas odpoczac, odreagowac po tym dlugim czasie w stresie, przy podejmowaniu decyzji... Enjoy it !!! :O) kika

    OdpowiedzUsuń