wtorek, 9 lipca 2013

H jak ...

Wieś to ludzie – nie maszyny, komunikatory, maile, smsy.
Ludzie.
Jeśli ludzie zaczynają wychodzić na ulicę i w spokojny poniedziałkowy poranek nerwowo jeżdżą do sklepu a to po kilo niepotrzebnej przeterminowanej mąki, a to po kilo za bardzo zbrylonego cukru, a to po nic, to już wiadomo, że coś na wsi jest nie tak.
Wychodzę na drogę więc i ja.
Dopytać, podsłuchać, porozmawiać.
Nie muszę czekać zbyt długo.
Każdy, kto mnie mija dorzuca swoje dwa grosze do tej tragicznej, niestety prawdziwej historii.
Nawet facet od licznika wody już wie.
Henio nie żyje.
Nie wierzę!!!
Powiedzcie mi, że to tandetny film kryminalny na polsacie!
Patrzę w to moje spokojne polskie wakacyjne niebo i nie wierzę.
Patrzę na oddaloną o dwa gospodarstwa stodołę Henia i razem z Bożenką, tą, co pomaga księdzu przy kościele, nie wierzymy. Razem, wzajemnie w tym niedowierzaniu się przekonujemy.
Może syn, który kilka minut temu zadzwonił do matki, może ten syn był w szoku?
Wezwijcie karetkę! Zamiast dzwonić po leśniczego i po ludzi - karetkę wzywać najpierw!
Dziarski sąsiad wskakuje do zdezelowanego opla, zabiera żonę Henia i jego starszą córkę i ruszają do 'lassu', gdzie Henio ścinał drzewa.
Cała wieś czeka i drży.
Lipcowe powietrze jest jakby coraz gęstsze.
Duszno. I smutno.
Zapominam na chwilę o dzieciach w piaskownicy, o babci, która co dwie godziny musi wypić szklankę wody, a potem ją na akord wysikać, o orzechówce, która stoi na parapecie, na którym już od dobrych kilkudziesięciu minut nie ma słońca, więc trzeba zmienić parapet ze wschodniego na południowo-zachodni.
Zapominam o drugim śniadaniu, o porzeczkach, które miałam narwać do kompotu, o pomidorach, które miałam podwiązać lub poderwać. O stodole, którą miałam otworzyć, żeby przewiew był dla rozłożonych na zopolu kwiatów lipy.
No podobno jednak nie żyje.
I na tym 'podobno' zawisła na kilka godzin nadzieja wsi, na której Henio od lat był największym 'gospodorzem'.
Kupa ziemi, roboty w lesie, hodowla byków, troje dzieci studiujących zaocznie.
48 lat. To zdecydowanie za mało. Za krótko. Nie tak.
Nie żyje.
Tadek, ten co zawiózł żonę, po kilku godzinach potwierdza, że na miejscu jest już 'milicjo', bo to nie zawał, tylko wypadek był, bo 'hojok się na niego łobalił'.
Pomimo gorących próśb żony, która przekazuje pani prokurator, że 'Henio mówił, że jak go kiedyś co przygniecie, to żeby go później chociaż nie rżnyły', pomimo tych błagań i szlochów jutro w Radomiu będzie sekcja zwłok.
Dzień powoli mija.
Życie toczy się dalej.
Włączam na dole dziarskie disco polo live, bo bajki się już skończyły, a ja muszę zająć czymś córki na czas kąpieli babci. Skoczne piosenki na chwilę zatrzymują je przed telewizorem na kilku metrach kwadratowych wełnianego dywanu.
I choć z dołu dochodzi debilny refren 'W życiu ważne są chwile chwile, tak ulotne jak motyle', ja nie potrafię powstrzymać łez, bo okno łazienki wychodzi dokładnie na stodołę Henia. I gdy tak z babcią wspólnymi siłami płuczemy jej sztuczną szczękę, ja patrzę na suszące się siano i na skarpę zrąbanego drewna i na niedbale porzuconą plandekę.
A gdy dom cichnie, siadam na drewnianych schodach i wsłuchuję się w bijące dzwony...
Te dzwony biją dla Henia...

6 komentarzy:

  1. buuuuuuuuuuuuuuuuuu.... a ja siedzę przy komputerze i czytam Twoje literki. Moja Zuzolka patrzy na zapłakaną matkę i pyta co się stało?? Tłumaczę , że taki pan nie żyje. Zula pyta "a jak miał na imię'? - Henio odpowiadam , Zula : "ooo tęsknię za Heniem, a znałaś Go ??"
    no właśnie nie , ale nie lubię gdy ludzie odchodzą :((

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie, świeć nad Jego duszą...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisałaś o Heniu. Smutno się zrobiło w środku słonecznego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Historia jakich pewnie setki, ale Ty wspaniale napisalas....

    OdpowiedzUsuń
  5. Historia, która daje wiele do myślenia, życie jest krótkie i ulotne, nigdy nie wiesz kiedy nadejdzie moment na rozstanie ze światem.
    Aśka

    OdpowiedzUsuń
  6. a teraz na te "chwile" to i ja rycze!!! czekalam na wiadomosci od Ciebie, na nowy wpis i od razu taki smutny..... Cieszmy sie tym co mamy, bo nie wiadomo co bedzie jutro, niby takie oczywiste, ale trudniej to zrealizowac....

    OdpowiedzUsuń