czwartek, 25 lipca 2013

Fine

Życie samo napisało scenariusz tego bloga.
Dziś rano podpisaliśmy umowę najmu.
Na rok.
Następny rok.
Inny, nowy rok.
Rok w Polsce.
Jakoś tak mam, że jestem grubo dorosła, ale rytm naszego życia
cały czas wyznacza rok szkolny.
Od do.
Dzieci ustawione.
Szkoła i przedszkole pozałatwiane.
Starsza wskakuje do drugiej klasy.
Młodsza narazie pobuja się w placówce prywatnej, potem zobaczymy.
Mąż od przyszłego tygodnia zaczyna pracę.
Ja, jak tylko przejdzie mi ból w okolicach skroni, wezmę się do wysyłania maili z moją ofertą zajęć.
To, co chwilowo nas niepokoi to nieuchronny powrót do Włoch i przeprowadzka.
Poza tym dzieje się.
Oj ile się dzieje.
Telefony i maile się urywają, bo chyba w sumie to fajni z nas ludzie
skoro sporo starych znajomych proponuje pomoc.
Znajomi, starzy uczniowie, którzy z biegiem czasu stali się przyjaciółmi.
Tu obiad, tam wspólna kawa, gdzie indziej grillowanie, wczoraj karmelowe karmi.
W kolejce czeka obiecana zapiekanka z jajkiem pod czwórką.
W zasadzie ten blog stracił swój pierwotny sens...
Ale niech sobie pobędzie...W sumie dobrze mi z nim...

7 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za was... Nie odzywam się, ale czytam zawsze...
    Ja nie chcę wracać, ale gdy czytam Ciebie... duża część mnie zazdrości Wam tej decyzji, tej przeprowadzki... Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej DC,
    Tak sie ciesze, ze Ci sie poukladalo. Gdzies troche tak pozytywnie zazdroszcze, tej przeprowadzki, bo do Polski i bedziesz u siebie. Za mnie zycie zdecydowalo inaczej. Praca dla mnie i dla meza okazala sie lepsza tutaj ale jak w piosence Urszuli czegos wciaz mi brak chociaz wszystko mam.
    A dzieci tak wrosly w szkole, ze juz nie da sie zmienic.
    Pisz dalej,bo kiedys wpadalam do Ciebie na kawe, bo czulam sie jak na wakacjach we Wloszech a teraz bede wpadac jak do domu. Ta zapiekanka z jajkiem pod Czworka mnie rozwalilas!!!!! Tez tam chodzilismy z mezem jeszcze jako studenci i byla pyszna, z jajkiem i szczypiorkiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czesc Kasiu,
    Tez Wam troche zazdroszcze tej przeprowadzki...
    Mieszkam za Wielka Woda od 17 lat... I nadal strasznie tesknie... do bolu... A kochani ludzie tak szybko odchodza...
    Zycze powodzenia I glowa do gory... Bedzie dobrze w koncu Jestes w domu!!! 😊
    Tesia z Colorado

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dluzszego czasu bylam czytelniczka Twojego bloga,mam 53 lata, z tego ostatnie 20 tutaj we Wloszech. Dlatego dobrze rozumialam o czym pisalas i chociaz Was nie znam osobiscie, martwilam sie. Jak o mojego syna rowniez. Kilka miesiecy temu wyjechal stad, wprawdzie nie do Polski, ale swoje pozne dziecinstwo i dorastanie spedzil tutaj i w sumie w Polsce nie ma rodziny, na ktorej moglby polegac. Uwierz mi, wreszcie moje dziecko jest pogodne, ma prace i perspektywy na przyszlosc. Teraz sie usmiecha, chociaz jak wyjezdzal tez sie rozplakal. Ja pozamykam powoli swoje sprawy i bede chciala byc blizej niego, Italia jest dobra tylko na wakacje, moj Syn powtarza - teraz clima e peggiore, ma la vita migliore. Czego i Wam zycze z calego serca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mocno trzymam kciuki. Mysmy wlasnie zdecydowali o budowie domu w polsce i powrocie, choc dopiero za kilka lat. Czuje, ze ta decyzja daje mi jakies glebsze poczucie sensu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nadal trzymam kciuki i wspominam Was modląc się :)
    Na marginesie - z przeprowadzkami jesteście lepsi niż niejeden ambasador czy konsul ;)
    Całuję Cię mocno i ściskam... :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, super, super :-)
    Mysle ze odzyjecie, i mam nadzieje, ze bedzie Wam znacznie lepiej :-)

    OdpowiedzUsuń