czwartek, 20 czerwca 2013

Porody

Gdy człowiek tak czeka w lekarskim przedsionku, życie na chwilę zatrzymuje się na poziomie
lśniącego linoleum i precyzyjnie doklejonej listwy podłogowej.
Sekundy tykają w rytm uprzejmego głosu pani recepcjonistki 'tak, przekażę panu doktorowi'.
Siedzę i patrzę na kolejno wchodzące kobiety.
Młode kobiety.
Bardzo młode.
I myślę sobie, że już lepszy był ten stres na porodówkach.
Bo to był stres pełen radości, oczekiwania, nadziei i ekscytacji.
A potem jest ten moment, kiedy kolejny już lekarz uspakaja.
Że wszystko okej jest.
I człowiek wychodzi z tego niepozornego gabinetu jak z porodówki,
tylko tym razem to sam się rodzi na nowo...
Ze szczęścia...

8 komentarzy:

  1. :)))))))) !!!!!!!!! Dzielna moja :)*

    OdpowiedzUsuń
  2. No widzisz !!
    a internetowe kumy od razu mowily, ze bedzie dobrze !! :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. i chociaż was tu dzisiaj nie ma, to moje garden party jest też dla was!!!! 12 godzin w kuchni! żeby uczcić życie! zdrowie! przyjaciół! sąsiadów! wakacje! upał! buziaki wszystkim i każdej z osobna!

    OdpowiedzUsuń
  4. swiętuj, świętuj! bo jest co! kubkiem mleka - Twoje zdrowie! :)

    OdpowiedzUsuń