wtorek, 4 czerwca 2013

6 tgd

Powoli zbliżam się do celu.



Na wadze 59,5 kg.
Po 10 dniach kuchni teściowej, dzięki bieganiu, nie mam ani jednego dodatkowego grama.
To mi się zdarzyło po raz pierwszy od prawie 13 lat, odkąd tam jeżdżę.
Tylko ten, kto kiedykolwiek gościł na południu Włoch u włoskiej mammy, wie o czym mówię
i tym bardziej zrozumie moją rozpierającą mnie i wychodzącą uszami dumę.
Za kilka dni wyjazd do Polski, a za niecałe dwa tygodnie wesele.
Na fb widziałam zdjęcia panienek w bikini, które poleciały na Ibizę na panieńskie.
Na ostatniej prostej mam zamiar przyjąć pozycję ataku.



Teraz tylko muszę zastanowić się nad sukienką...

2 komentarze:

  1. U włoskiej mammy nigdy nie jadałam, ale i tak rozumiem Twą dumę - naprawdę wudać efekty!

    OdpowiedzUsuń