środa, 29 maja 2013

Nadmiar

Śmieszne to.... ale ostatnio piszę albo o jedzeniu, albo o odchudzaniu.
Durna typowa baba ze mnie!
Po cichu spodziewałam się jednak tego etapu.
Etapu absolutnej równowagi i szczęścia.
Bo prawda jest taka, że język i wzrok wyostrzają mi się zawsze w samotności.
A teraz nadchodzi okres absolutnego towarzyskiego festynu.
Są nareszcie wokół mnie znajomi, przyjaciele, rodzina.
Dzień nie składa się z kilku skrzętnie ustalonych rytuałów,
a z miliona drobnych niespodzianek i tysiąca nieplanowanych wydarzeń.
Bo są ludzie.
A ludzie są ważni.
Ładuję akumulatory na okres jesienno-zimowy.
Ale nadmiarem entuzjamu i szczęścia chętnie się podzielę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz