niedziela, 26 maja 2013

Małe wielki rzeczy

Bieganie mnie pobudza.
Chce mi się.
Wszystkiego.
Wczoraj namówiłam teściową na targ.
Targ, który jest dudniącym, jak po ciężkim wysiłku sercem miasta.
Wzięłyśmy dziewczynki mocno za ręce, bo na tym targu trzymać się trzeba bardzo mocno.



Okrzyki. przekrzykiwania. O jaka ta dziewczynka ładna!
O mamuś, patrz ten ślimak się rusza!
A to jest taki ślimak do jedzenia czy taki domowy?
Fuj!!!



Polowałyśmy na szparagi i na karczochy.
Obiecałam sobie, że ten pobyt u teściów wykorzystam na zrobienie kilku słoików.
Że koniecznie chcę się czegoś nauczyć.
Taki domowy, włoski kurs kulinarny.

Tu nie kupuje się na deko czy pęczki.
Tu kupuje się na siatki.





Domowe pichcenie wygrało ostatenicze z bajkami.



Czyścimy, obieramy.
Karczochy z uwagi na dużą ilość żelaza sprawiają, że czernieją nam dłonie.
Ostrawe liście dziurawią z kolei rękawiczki.
136 karczochów.
Nie wiemy, czy śmiać się czy płakać.



Żeby nie sczerniały warzywa, wrzucamy je do wody z sokiem z 4 cytryn.



A teraz najważniejsze.
Gotowanie.
Litr białego wina z litrem octu winnego i trzema porządnymi garściami gruboziarnistej soli doprowadzamy do wrzenia.
Tak samo postępujemy zarówno przy karczochach, jak i przy szparagach.
Do wrzącego płynu wrzucamy warzywa.
Od momentu wrzenia odliczamy skrupulatnie 2 minuty.
Chcemy, żeby warzywa, które potem zalejemy olejem mimo wszystko były chrupiące.




Odcedzone warzywa suszymy na tacach przykrytych bawełnianymi szmatkami.
Szparagi będą się suszyć kilka godzin.
Karczochy aż do jutra.
Przed wyłożeniem na szmatki, karczochy delikatnie wyciskamy.
Mają więcej wody z uwagi na płaty.
A my wody nie chcemy, bo to ona sprawia, że warzywa tracą kruchość.





Cały dom cuchnie potwornie octem, ale wiem, że było warto.
Przekonam się o tym już niebawem, gdy wczesną jesienią otworzę jeden ze słoiczków...



Wskazówki teściowej:
- olej z zalewy można użyć np do sałatek lub do smażenia/pieczenia mięsa, będzie miał oczywiście lekko szparagowy/karczochowy posmak
- przed definitywnym zakręceniem, odstawiamy przykryte słoiki na noc. Warzywa absorbują olej i może się zdarzyć, że będzie go za mało i wyhodujemy sobie sympatyczną pleśn.


2 komentarze:

  1. z a c h w y c a m się!!! PYSZNOŚCIĄ!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałości!
    Prawdziwy skarb pokoleniowy.

    OdpowiedzUsuń