środa, 8 maja 2013

Cieńka słomka



Dwuletni kurs, który właśnie wielkimi krokami dobiega końca, nauczył mnie bardzo dużo.
Dziś jak nigdy, kiedy stoimy w kompletnym rozkroku, kiedy mąż od dwóch dni oficjalnie figuruje na liście zasiłkowanych,
kiedy nic nie wiemy i niczego nie planujemy, potrafimy sączyć każdy dzień cieniutką słomką.
Jak żyć powoli i nie zwariować, gdy wokół lunapark i rozhuśtane karuzele...

Przy porannej drugiej kawie uśmiecham się do męża i powtarzam z uporem, że jedni inwestują w m2, a my jedyne co możemy zrobić, to zainwestować narazie we własne zdrowie psychiczne i fizyczne.
Sport i dobre odżywianie.
Życie absolutnie bezstresowe.
Rano odprowadzam Starszą do szkoły.
Potem spacer i bieganie z psem.
Potem zamiana warty.
On bierze się za rower.
Ja w między czasie siadam do języka.
Potem wspólne gotowanie obiadu.
Dołącza Starsza.
To co dziś robimy, gdzie jedziemy? Lody? Spacer? Biblioteka?

Oczywiście.
Nie będzie w tym roku żadnej Dominikany, a tylko, a może aż tyle - podradomska wieś w wersji full-time i low-cost, z ekskluzywnymi warzywami super bio, z totalnym down-shiftem, z glebo i werandoterapią.
Otuleni rodziną i przyjaciółmi.

Dominikana poczeka.
Zresztą nawet nie było jej w planach, więc nikt niczego nie żałuje.
Płyniemy trochę pod prąd.
W dzisiejszych czasach nie szukać uparcie i byle czego, byleby była pensja?
Nie wchodzimy w szczegóły naszego rozumowania ani z południowymi teściami, ani z moimi rezolutnymi rodzicami.
Mamy w głowach kilka projektów, kilka planów.
Założyliśmy sobie zeszyt. Daliśmy mu nawet tytuł "Idee' czyli pomysły.
A wszystkiemu towarzyszy takie miłe uczucie, że bardzo wiele teraz zależy już tylko od nas samych...



2 komentarze:

  1. Kasiu bardzo, ale to bardzo podziwiam Cie za optymizm, ze mimo przeciwnosci losu ra dzisz sobie tak swietnie, ze nie poddajesz sie, ze masz alternatywy... Nie wiem jak ja bym dala sobie rade w takim momencie.. w kazdym badz razie kazdy Twoj wpis nastawia mnie bardzo optymistycznie do zycie.Dziekuje ze mozna

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Dona za miłe słowa....

    OdpowiedzUsuń