sobota, 18 maja 2013

Buongiorno!



Sobotni poranek. Piękny sobotni poranek.
Beztroski sobotni poranek.
Kawa.
Za chwilę bieg przełajowy z bokserką albinoską.
Mąż odsypia nocne pieczenie chleba i lepienie bułeczek.
W naszym wspólnym życiu napisał mi chyba tylko dwa razy wiadomość na kartce.
Pierwszą, zostawioną na lodówce z napisem 'to dla Ciebie'.
Tamta bielska lodówka zdecydowanie przewyższała moje 158 cm.
Kartka została przeze mnie zsunięta tak zamaszyście, że pierścionka zaręczynowego szukałam przez całe przedpołudnie.
Dzisiejsze 'włącz piekarnik' było zdecydowanie bardziej oczywiste... choć przyznam się szczerze, że kilka minut zajęło mi połączenie w jedną całość dwóch faktów - napisu na kartce i odurzającego zapachu wyrośniętego ciasta...
Ja zaczynam dzień! Kolejny fantastyczny dzień mojego polsko-włoskiego życia!
Buongiorno!

2 komentarze:

  1. taaaa. mój mąż słynie z iście włoskiego romantyzmu...:)

    OdpowiedzUsuń